Wy¶lij wiadomo¶ć do Jadwigi Solińskiej
Strona główna
Zapraszam na blog
Aktualno¶ci
Antologia
Wycinanki
Panny i anioły
Być matk±
Sybiraczka
Szczę¶cie
Złoty dom
Krzak burzanu
Błękitne piekiełko
Teofila i motyl
Pypcio i pchełki
Krasnoludek i myszka
Cygan i pimpusia
Felu¶, Zenu¶ i Salusia
Skarb
Graj Ewo
Krakowski lajkonik




Zobacz inne wycinanki


Zobacz anioły
Tom wydany na zlecenie Autorki i Zarz±du Głównego Stowarzyszenia Twórców Ludowych
Projekt okładki i znaku graficznego serii: Maria Orkiszewska
Wycinanki: Jadwiga Solińska
Na okładce wykorzystano archaiczny motyw gwiazdy wg: S. D±browski, Pisanki lubelskie, Lublin 1936
Redakcja Biblioteki ''Dziedzictwo'' Stowarzyszenia Twórców Ludowych: Stefan Aleksandrowicz, Maria Gleń, Halina Kosienkowska, Donat Niewiadomski (redaktor naczelny), Zdzisław Podkański, Władysław Sitkowski
Wydawnictwo POLIHYMNIA Sp. z o.o. Al.Róż 17, Lublin 1995
Tom wydany na zlecenie Autorki i Zarz±du Głównego Stowarzyszenia Twórców Ludowych
Projekt okładki i znaku graficznego serii: Maria Orkiszewska
Wycinanki: Jadwiga Solińska
Na okładce wykorzystano archaiczny motyw gwiazdy wg: S. D±browski, Pisanki lubelskie, Lublin 1936
Redakcja Biblioteki ''Dziedzictwo'' Stowarzyszenia Twórców Ludowych: Stefan Aleksandrowicz, Maria Gleń, Halina Kosienkowska, Donat Niewiadomski (redaktor naczelny), Zdzisław Podkański, Władysław Sitkowski
Wydawnictwo POLIHYMNIA Sp. z o.o. Al.Róż 17, Lublin 1995


WSTĘP

(...)
     Przedstawiany obecnie Czytelnikowi zbiór Szczę¶cie jest całkowicie prozatorski. Zwraca przy tym szczególnie uwagę jego zróżnicowanie tematyczne. Czę¶ć tekstów ma charakter autobiograficzno-refleksyjny, osobisto-kronikarski, inne przypominaj± rozprawki filozoficzne, a jeszcze inne wyrastaj± bezpo¶rednio z folkloru...

» więcej »


CÓRKA STAROSTY

     W drewnianym miasteczku W±sosz przed wieloma laty wydarzyła się niesamowita historia.      W zamku z wysok± wież± mieszkał starosta. Miał on córkę jedynaczkę - Teodozję. ¦liczna była aż do napatrzenia; ale smutna, bo jako wysoko urodzona nie mogła się bawić z rówie¶nikami. A tak bardzo tego pragnęła.

     Niebawem Todzia wyrosła na panienkę podobn± do wysmukłej brzózki - jedynaczki, jednej jedynej rosn±cej samotnie na ł±ce. Nadszedł maj, zazieleniło się wszystko dookoła. W sadach zakwitły jabłonie i grusze. Teodozja zaczęła wzdychać. To serce dawało znak, że potrzebuje miło¶ci. Noc± otwierała okno, ogarniał j± zapach kwitn±cych drzew, wsłuchiwała się w ¶piew słowików.

     Pewnej nocy kiedy już ¶witała jutrzenka, usłyszała piękny, męski głos. To Wawrzyniec jad±cy z nocnego wypasu na pastwisku ¶piewał koronkę do Naj¶więtszej Marii Panny. Napasione konie wtórowały mu gło¶nym parskaniem. Dziewczynie mocno zabiło serce, gor±co uderzyło do głowy, dreszcz przenikn±ł ciało. Odt±d nie obchodziło j± nic oprócz ¶witu.

     Pewnego razu przedarła się przez zamkowe ogrodzenia i spotkała z Wawrzyńcem. Ten też żył tylko każdym ¶witem.

     Nie mogło to jednak trwać długo. Starosta dowiedziawszy się o spotkaniach córki z biednym pasterzem, wpadł w wielk± zło¶ć. Nie mógł ¶cierpieć, że jego jedynaczka przynosi rodzinie tak± hańbę. Zamkn±ł córkę w drewnianej wieży i nakazał pilnie jej strzec, aby nie spotkała się więcej ani razu z Wawrzyńcem.

     Teodozja zawsze o ¶wicie uchylała okienko i czujnie nasłuchiwała. Słyszała jednak tylko ¶piew ptaków. Mdlała wtedy z rozpaczy.

     Wawrzyniec za¶ umilkł, bo z tęsknoty nie mógł wydobyć z siebie głosu. Nawet konie przestały parskać, grzebały tylko kopytami w ziemi. W końcu serce młodzieńca nie wytrzymało, pękło z żalu i tęsknoty.

     Teodozja uwolniona z wieży odmawiała ojcu posłuszeństwa, nie zgadzała się na żadne zam±żpój¶cie; chociaż bramy zamku nie zamykały się od swatów i bogatych konkurentów.      Jednego wieczoru spacerowała Todzia po zamkowym dziedzińcu i kto¶ uj±ł jej dłoń... Był to Wawrzyniec...

     Przytuleni do siebie, trzymaj±c się za ręce, wędrowali po niebiańskich ł±kach. Byli szczę¶liwi. Rozstali się o ¶wicie.

     Teodozja wróciła do zamku. Bramy były zamknięte. Nie chciano jej otworzyć. Strażnicy mówili, że jej nie znaj±, że tu nie mieszkaj± jej rodzice.

     - To niemożliwe - odpowiadała Teodozja - opu¶ciłam zamek przed godzin±, gdzie s± moi rodzice?

     Nie wierzyła strażnikom, zaczęła gło¶no wzywać rodziców; wołać:

     - Otwórzcie, proszę, to ja, wasza córka, Todzia.

     Na to jeden ze strażników odpowiedział, że córka starosty ma na imię Anna.      Zaczęto szukać w dokumentach ko¶cielnych imienia Teodozji, córki starosty. I okazało się, że żyła ona przed stu laty. Dziwiono się bardzo, jak to może być? Teodozja przebywała w niebiańskim raju zaledwie godzinę, a na ziemi minęło sto lat. Sto lat minęło, a Teodozja jest nadal młoda, młodziutka.

     Na cze¶ć młodo¶ci przygotowano na zamku wielk± ucztę. Teodozja, gdy ledwie skosztowała pokarmu, zaraz staro¶ci± zgrzybiała.

     Nikt tego wydarzenia nie mógł w żaden sposób zrozumieć.

powrót do pocz±tku strony


Wybór i przygotowanie strony Stefan Soliński, oprawa graficzna Magdalena Cyrczak

Księga go¶ci