Wy¶lij wiadomo¶ć do Jadwigi Solińskiej
Strona główna
Zapraszam na blog
Aktualno¶ci
Antologia
Wycinanki
Panny i anioły
Być matk±
Sybiraczka
Szczę¶cie
Złoty dom
Krzak burzanu
Błękitne piekiełko
Teofila i motyl
Pypcio i pchełki
Krasnoludek i myszka
Cygan i pimpusia
Felu¶, Zenu¶ i Salusia
Skarb
Graj Ewo
Krakowski lajkonik



Zobacz inne wycinanki


Zobacz inne wycinanki
Przedmowę napisał i wyboru pamiętników dokonał Dyzma Gałaj
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1986
Opracowanie graficzne : Michał Jędraczak
Redaktor: Hanna Kwiecińska




Słowo wstępne

     Na przełomie 1978 i 1979 roku, na apel "Gromady-Rolnika Polskiego", Centralnego Zwi±zku Kółek Rolniczych i Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, blisko 1500 kobiet, w tym około 90 procent z rodzin chłopskich, wzięło udział w pamiętnikarskim konkursie na temat "Jestem matk±"...

» więcej »


Fragmenty

(...)

     Stefan bardzo szybko rósł, miał dziewięć miesięcy i już chodził. Był spokojny, nie chorował. A gdy zacz±ł mówić, to mówił jak dziewczynka: "chciałam, byłam, miałam", bo uczył się od starszych siostrzyczek. Trzeba było mu tłumaczyć, że jest chłopcem i musi mówić tak, jak tato. Szybko się nauczył. My¶lałam, że mam już wszystkie dzieci, córki i syna. Choć w moich dziecięcych marzeniach dzieci było dużo, ale w rzeczywisto¶ci to już wystarczy. Aby tylko trochę podrosły, trzeba wzi±ć się solidnie do pracy i wybudować nowy dom.

(...)

Basia

     PóĽn± jesieni± 1960 roku Basia zachorowała na wyrostek. Natychmiast była operowana, ale po operacji przez dziesięć dni miała bardzo wysok± temperaturę i była nieprzytomna. Lekarstwa nie pomagały. PóĽniej temperatura spadła. Basia oprzytomniała, ale była bardzo słaba. Gdy j± odwiedzali¶my, było nam ciężko i smutno. Jak ona się zmieniła... Gdzie ta Basia, zawsze u¶miechnięta i wesoła? Nie mogła nawet siedzieć. Gdy w dniu jej imienin odwiedziłam j± i spytałam: "Basiu, czy cieszysz się, że jestem przy tobie?" Ona odpowiedziała bardzo cicho: "Jeszcze jak". Nie mogłam opanować łez. Gdy wyszłam ze szpitala, nic nie widziałam, łzy zasłaniały mi cały ¶wiat. Stan Basi był bardzo ciężki. Okazało się, że jest chora na przewlekłe, wirusowe zapalenie mózgu.

     Był zimowy mroĽny ranek. Szłam przez podwórze, nios±c pełne wiadra karmy dla ¶wiń. A tu kto¶ mnie zawołał. Był to listonosz. Wręczył mi telegram następuj±cej tre¶ci: "Barbara Solińska zmarła dnia 11 I 1961r. o godz. 23. Po zwłoki zgłosić się 12 I 1961 r.". Moja najdroższa, najukochańsza córka Basia nie żyje! Ręce mi opadły, z oczu strumieniem popłynęły łzy, serce jakby zaczęło krwawić. ¦wiat w jednej chwili zmienił się i stał się ponury i smutny, choć słońce jasno ¶wieciło, a wszystko dokoła było nieskalanie białe od ¶niegu. Nie da się opisać, co czułam, gdy zobaczyłam j± w trumnie. Po pogrzebie nie mogłam żyć, choć starałam się otrz±sn±ć. Opiekowałam się młodszymi dziećmi. Lękaj±c się, że one też umr±. Dzieci bawiły się w pogrzeb Basi. Jasia ubierała lalkę w biał± sukienkę, kładła w pudełko i lalka leżała w trumnie. Stefan niósł j± na cmentarz, a Jasia szła za trumn± i płakała. Uspokojenie przyniosły mi wiersze, które pisałam po ¶mierci Basi. Wci±ż chodziłam na cmentarz, na grób Basi. Pochylałam się nad mogił±, całowałam j±, płakałam, łzy płynęły po policzkach. Na cmentarzu bardzo często spotykałam pewn± matkę, która miała czterech synów i wszystkich utraciła w czasie wojny. Polegli na polu chwały, za ojczyznę. Najmłodszy leżał na naszym wiejskim cmentarzu. Opowiadała mi, jak o jednym synu usłyszała wiadomo¶ć, że jest ranny i przebywa w miejscowo¶ci oddalonej od naszej wsi sto kilometrów. Wybrała się pieszo w podróż. Doszła, ale syna nie znalazła.

(...)


     Ale czas powoli leczył rany serca, uspokajał. Jasia, choć miała dziesięć lat, lubiła często płakać. Ja, żeby j± uspokoić, tak do niej powiedziałam: "Jasiu, b±dĽ grzeczna, nie płacz, czeka cię niespodzianka. Urodzi się u nas dziecko, twoja siostrzyczka lub braciszek". U¶miechnęła się i zapytała: "Sk±d mamusiu o tym wiesz?" "Wiem, bo to dziecko jest pod moim sercem i porusza r±czkami i nóżkami, a ja to czuję". Zaraz pobiegła i powiedziała o tym Stefanowi. Dzieci nie mogły się doczekać, kiedy ono się urodzi.

(...)

powrót do pocz±tku strony


Wybór i przygotowanie strony Stefan Soliński, oprawa graficzna Magdalena Cyrczak

Księga go¶ci